Człowiek to tylko sterta mięsa

Małgorzata Strzyżewska 
kulturalnytorun.pl

Podczas wtorkowej Uczty, na którą zaprosił nas teatr USTA USTA Republika, mieliśmy okazję przyjrzeć się konsumpcji w każdym tego słowa znaczeniu. Obżarstwo, handel żywym towarem, kanibalizm, komercjalizacja funeralna, anoreksja, a nawet zażarta walka kochanków, którzy na naszych oczach rozkładają całe swoje wspólne życie na części pierwsze. Aktorzy sprawili, że uczta miała gorzkawy posmak.

Choć rozbawiali nas ordynarnymi i momentami prostackimi żartami, śmiech ten był podszyty rozpaczliwym krzykiem człowieka nienasyconego.

Co jeszcze mogę zrobić, by moje życie miało jakąś wartość?

Odpowiedź jest brutalna i odbija się czkawką w trakcie trwania performansu: człowiek to tylko sterta mięsa, więc można się sprzedać. To nie jedyna nieetyczna myśl, którą wypowiadają aktorzy. Kilkakrotnie nawiązano do języka modlitwy i mszy świętej. Ofiarowanie siebie nie jest jednak rozwiązaniem. Jak mówi sam bohater, nawet gdyby zniszczył swoją żonę, a trzymając się nomenklatury kulinarnej, całkowicie ją pochłonął, obróciłaby się nie w proch, lecz w wymiociny i zgagę. Już po tej części opisu widać, że Uczta nie była przeznaczona dla ortodoksyjnych wyznawców moralności, bo nie zagrano jej „po bożemu”.

Uczta została genialnie przygotowana. Od samego początku, jak ma w zwyczaju teatr Wojciecha Wińskiego, próbowano zdezorientować widza. Drobne opóźnienie spektaklu, niestandardowe wejście na dużą salę Od Nowy, a do tego podzielenie widowni na dwie strony, siedzące naprzeciwko siebie. Ciała aktorów były porysowane czarnym flamastrem – podzielone wg rozmieszczenia odpowiednich partii mięsa, które czekają na poporcjowanie (łopatka, boczek, etc.). Można odnieść wrażenie, że czerwony obrus, początkowo ukryty pod stertą gazet, miał podburzać publiczność, niczym płachta byka.

Strona formalna Uczty była dopracowana w najdrobniejszym szczególe – pojawił się ogień, gaszono światła, próbowano nawiązywać rozmowę z pojedynczymi widzami, a nawet kpiono z nich. Przełamywano też granicę cielesną: aktor pozwolił sobie podwinąć nogawkę spodni pana z pierwszego rzędu. Siedzący najbliżej mogli dostać poszatkowaną kapustą lub wystraszyć się noży, którymi machano im przed twarzami. Częstowano również rzekomą wódką o dziwnym kolorze, smakującą jak kwas od ogórków.

Wchodząc na spektakle przygotowane przez USTA USTA Republika, godzisz się na ich reguły gry, która jest warta świeczki. Większość była pod ogromnym wrażeniem, więc ryzyko się opłaciło. Taki teatr fenomenalnie broni podejmowanych przez siebie tematów.

The human being is only a heap of meat

During the Tuesday Feast, to which we had been invited by theatre USTA USTA Republika, we had the opportunity to watch consumption in every sense of the word. Gluttony, human trafficking, cannibalism, funeral commercialisation, anorexia, even a frenzied struggle of lovers who deconstruct their joint life in front of our eyes. The actors made the feast leave a bitter aftertaste. Although they amused us with vulgar and sometimes crude jokes, the laughter had a streak of desperate cry of an insatiable human in it. What else can I do for my life to have any value? The answer is brutal and comes back like an morbid hiccup during the performance: the human being is only a heap of meat, so one can be easily sold. This is not the only unethical thought voiced by the artist. There were several references to the language of prayer and the holy mass. However, sacrificing oneself is not a solution. As one of the protagonists says himself, even if he destroyed his wife or, sticking to culinary nomenclature, devoured her completely, she would not turn into dust but into vomit and heartburn. This fragment of description already shows that The Feast was not intended for orthodox adherents of morality, because it was not played in the “godly and righteous way”. The feast was brilliantly prepared. From the very beginning, just as Wojciech Wiński’s theatre is wont to do, the viewer was being confused and disoriented. A small delay of the performance, unusually arranged entrance to the large hall of Od Nowa, and on top of that the division of the audience into two groups, sitting opposite each other. Using black marker, the bodies of the actors were charted according to the location of meat types, prior to portioning (blades, bacon, etc.). One could have the impression that the red tablecloth, initially hidden under a heap of newspapers, was to incite the audience, like the red rag which infuriates the bull. The formal aspect of the Feast was prepared to the last detail – there was live fire, lights were turned off, the actors made conversation with individual viewers, even mocked them. The bodily boundary was also overcome: one of the actors allowed himself to roll up a trouser leg of a gentleman in the first row. Those who sat closest could get some chopped cabbage in their faces or shy away from knives which were wielded under their noses. The public were also offered strangely coloured vodka, which tasted like water from pickled cucumbers. When you enter a performance by USTA USTA Republika, you agree to their rules of the game, a game worth the candle. Most were greatly impressed, showing that taking the risk had paid off. Such a theatre proves phenomenal in defending the themes it addresses.

„Uczta” wygrała Klamrę
Joanna Zaworska teatrdlawas.pl Wieczorem, w sobotę 15 marca ogłoszono werdykt 22 Alternatywnych …
Na wieki wieków, smacznego!
Natalia Grudzieńkultura.poznan.pl „Na początku była chuć” – pisał Stanisław Przybyszewski. „Na początku …
Słodko-gorzka „Uczta”
Kamil BabaczGłos Wielkopolski „Uczta” jest smaczna, choć może pozostawić po sobie zgagę… …